Menu

Wojciech Czuchnowski

WILK TYŁEM, czyli moje nie zawsze słuszne poglądy na wszystko

Ranny kot na środku ulicy

czuchnowski

 

Środa wieczór, już ciemno Czerniakowską na wysokości Solca  w obie strony pędzą samochody - najmniej 80 /h. wiele jeszcze szybciej. Na lewym pasie w stronę Mokotowa porusza się jakiś kształt. To potrącony przez kogoś czarno-biały  kot. Żyje, rozgląda się bezradnie próbuje czołgać, podpierać łapą. Kierowcom udaje się go omijać, ale na decyzję, żeby stanąć i coś zrobić jest zbyt mało czasu i za duży ruch. Też dostrzegam go w ostatniej chwili, jakoś udaje się zjechać w boczną uliczkę a potem znaleźć lukę wśród jadących aut.

Zbieram go z ulicy, jest ciężki, ale wydaje się, że można go uratować. Krwawi z pyska, kiedy znoszę go z drogi jest spokojny, ale już na chodniku próbuje się wyrywać, trochę drapać.Kładę go do samochodu. Tam się uspokaja, ale ciężko dyszy, ledwo łapie powietrze. Zła oznaka. 

Niedaleko jest całodobowa klinka weterynaryjna (róg Gagarina i Czerskiej) Tam szybka akcja, na wieczornej zmianie same młode dziewczyny, biorą kota, przez drzwi widać akcję jak z "Ostrego dyżuru" kroplówki, tlen, bieganie. Zwierzęcy OIOM. Pierwsze rokowania nie są złe. Trzeba kota "utstabilizować" i wyprowadzić z szoku, potem rentgen wykaże co mu jest dokładnie. Na razie chyba złamane trzy łapy, gorzej z żuchwą, też może być złamana. Ale po kilkunastu minutach okazuje się, że kot przestaje oddychać, nawet go intubują, jednak lekarka mówi, że jeśli po kwadransie nie wróci funkcja samodzielnego oddychania, to nic się nie da zrobić.

Nie wraca. Chociaż to nie mój kot muszę zgodzić się na  uśpienie. Jakoś chce się płakać. Myślałem, że jednak przeżyje, nawet w myślach zbierałem pieniądze na leczenie  i zabiegi...że dam radę myślałem. 

Kot uśpiony, pocieszamy się, że przynajmniej odszedł jakoś zaopiekowany a nie na ulicy, gdzie w końcu któryś z samochodów by go nie ominął. Przynajmniej tyle.

No i wspaniałe zachowanie personelu. Wszyscy przejęci, zaangażowani. Mówią, że policzą tylko koszty użytych leków, ale kiedy próbuję płacić, dziewczyna z recepcji wskazuje puszkę na kontuarze i mówi, że wezmą stamtąd. 

Szkoda, że się nie udało. Fajnie że są tacy ludzie. 

PS: tym wpisem wracam na bloga, przez dłuższy czas nie pisałem, zniechęcenie hejtem, agresją i głupotą..jakaś była blokada. Mam nadzieję, że przeszła. 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • jol-ene

    ale to niedobry tekst na sen... :(

  • danekstraszynski

    Piękna opowieść o dobrym człowieku. Kiedy na ulicach Warszawy zaczną bić na śmierć inaczej myślących, Wtedy opis zdarzenia będzie nadużyty jako dowód na szlachetną normalność. Ciekawe jak długo będzie można pisać prawdę po polsku?
    Ja już przed kilku laty dostałem email z centrali PiS-u z groźbami karalnymi. Zapowiedziane represje miałyby nastąpić po przejęciu władzy, co nastąpiło. Przejęcie władzy...

  • poltiser

    dziękuję!

© Wojciech Czuchnowski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci