Menu

Wojciech Czuchnowski

WILK TYŁEM, czyli moje nie zawsze słuszne poglądy na wszystko

Orzeł Biały-Napompowany

czuchnowski

Po marcu 1968 roku komuniści mieli "swoich"Żydów, którzy w prasie dowodzili, że to co dzieje się w Polsce nie jest żadną antysemicką czystką, snuli opowieści o tym, jak to w czasie wojny Polacy ratowali naród żydowski oraz przekonywali, że nie ma na świecie bardziej tolerancyjnego kraju niż PRL. W zamian władze zostawiały ich w spokoju, pozwalając w miarę spokojnie pracować i pisać.

PiS i współczesna polska prawica też ma takich Żydów. W kraju do porzygania antysemickim, niemal stojąc na tle napisów "do gazu", głoszą że nic takiego się nie dzieje. Szokujące odkrycia historyków opisujących kolejne przykłady udziału Polaków w Holocauście , kwitują jako "pedagogikę wstydu". Czczą "Żołnierzy Wyklętych" , którzy po wojnie polowali na nielicznych ocalałych z Zagłady.

Czołowym przedstawicielem tej grupy jest Bronisław Widstein, świeżo uhonorowany orderem Orła Białego przez prezydenta Andrzeja Dudę. Tego samego, który w kampanii wyborczej atakował Bronisława Komorowskiego za jego zdanie o Jedwabnem, że byliśmy też "narodem sprawców". Wildsteinowi to nie przeszkadza, bo przecież Jedwabne to też "pedagogika wstydu"...

Nie pisałbym tego wszystkiego (Wildstenowi poświęciłem już tutaj jeden zapis i powinno starczyć) gdyby nie okładka ostatniego tygodnika "W sieci". Tam Wildstein pręży się ze wstęgą Orła Białego. Na twarzy zamiast swojego zwykłego dąsiku ma wyraz dumy, Tytuł obok głosi "Wygraliśmy wojnę z Michnikiem" czy jakoś tak.

Bronisław Wildstein wygrywający wojnę z Michnkiem...hm Kiedy w Polsce była prawdziwa - na miarę reżimu komunistycznego- wojna, czyli stan wojenny, Adam Michnik siedział w obozie dla internowanych a potem w więzieniu. Wildstein w tym czasie bezpieczny w Paryżu, korzystał z gościnności Europy Zachodniej, która przyjęła polskich emigrantów politycznych. Wildstein, chociaż działał w opozycji, z kraju uciekł nie przed prześladowaniami. W karnawale Solidarności pobił się po pijanemu z milicjantami, za co groziła mu odpowiedzialność karna. 

W Paryżu Wildstein był jednym z założycieli emigracyjnego miesięcznika  Kontakt. W odróżnieniu od Kultury czy Aneksu, nie było to przedsięwzięcie udane, na łamach ukazywały się teksty mało znaczące a zespołem wstrząsały żenujące spory o pieniądze. Wildstein nie napisał na emigracji żadnego tekstu, który byłby istotnym głosem w ówczesnej debacie. Michnik w tym czasie wydał w podziemiu "Listy z Białołęki", "Z dziejów honoru w Polsce", "Takie czasy. Rzecz o kompromisie". Napisal też słynny list do gen. Kiszczaka. Warto przytoczyć fragment:

"W życiu każdego człowieka uczciwego, Panie Generale, przychodzi taki trudny moment, kiedy za proste stwierdzenie faktu: "to jest czarne, a to jest białe" trzeba drogo płacić. Może to być cena życia płacona na stokach Cytadeli, za drutami Sachsenhausen, za kratami Mokotowa. W takiej chwili, Panie Generale, dla uczciwego człowieka problemem naczelnym nie jest, by wiedzieć, jaką cenę przyjdzie mu zapłacić, lecz wiedzieć, czy białe jest białym, a czarne - czarnym.

Aby to wiedzieć, trzeba chronić sumienie. Trawestując jednego z wielkich pisarzy naszego kontynentu, powiem tak: trzeba przede wszystkim, aby dowiedział się Pan, Panie Generale, co to jest sumienie ludzkie. Są dwie rzeczy na tym świecie - niechaj usłyszy Pan tę nowinę - z których jedna nazywa się Zło, druga Dobro. A oto objawienie dla Pana: kłamać i lżyć nie jest dobrze, dopuszczać się zdrady jest źle, więzić i mordować jest jeszcze gorzej. To nic, że to jest użyteczne. Tego nie wolno...

Tak, Panie Generale, tego nie wolno. Kto się przeciwstawia? Kto zezwala? Kto zabrania? Panie Generale, można być potężnym ministrem spraw wewnętrznych, można mieć za sobą potężne mocarstwo rozciągające swą władzę od Łaby po Władywostok, a pod sobą całą policję kraju, miliony szpiclów i miliony złotych na pistolety, armaty wodne i urządzenia podsłuchowe, płaszczących się służalców, pełzających donosicieli i żurnalistów; a tu ktoś niewidzialny, w ciemności, przechodzień, nieznajomy wyrasta przed Panem i mówi: 'Nie zrobisz tego!'.

Oto sumienie."

Niektórzy emigranci- jak Seweryn Blumsztajn chcieli wbrew zakazowi komunistycznych władz wracać do Polski i kontynuować walkę z komuną, W 1985 r. Blumsztajna siłą odesłano z Okęcia, gdy próbował wrócić do kraju. Michnik w tym samym czasie nie chciał zgodzić się na bilet w jedną stronę, który proponowały mu władze, chcąc się go pozbyć z PRL. To wtedy napisał list do Kiszczaka...
 
W następnych latach. już po upadku PRL Wildstein mimo wysiłków nie zbliżył się nawet znaczeniem swoich tekstów, myśli i działań do Michnika. Jego dorobek literacki to kilka nieudanych książek na granicy grafomanii , niezła biografia Grotowskiego. Dorobek publicystyczny: zerowy, nawet z krótkiej perspektywy, teksty bez znaczenia, talentu i erudycji. 
Główne osiągnięcie Wildsteina z tego czasu to wykradzenie z IPN listy nazwisk agentów, funkcjonariuszy i kandydatów na agentów, Przez lata służyła do nagonki na niewinnych ludzi. Wychwalał go za to Jarosław Kaczyński, który zrobił Wildsteina prezesem TVP.
 
Nie wiem czy Orła Białego Wildstein dostał za tą listę czy też za to, że jest pożytecznym idiota polskiej prawicy. Może za jedno i drugie. Innych osiągnięć nie dostrzegam. List Michnika do Kiszczaka przeszedł do historii. Książki Wildsteina poniewierają się po wyprzedażach. 

A co do tej wojny rzekomo wygranej z Michnikiem, to narzuca się przestroga: "znaj proporcje mocium panie" albo powiedzenie "Konia kują, żaba nogę podstawia".

Ja tam wolę z Michnikiem zgubić (demokrację) niż z Wildsteinem odnaleźć (dyktaturę)

Poza tym jeszcze zobaczymy kto wygrał: )

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • foton.3

    Wildsteinowi ma racje a nie pan...

© Wojciech Czuchnowski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci