Menu

Wojciech Czuchnowski

WILK TYŁEM, czyli moje nie zawsze słuszne poglądy na wszystko

Dla mojej Córki

czuchnowski

Gazeta.pl : Archiwum

Dla mojej Córki
 
Jesteś teraz w Kalabiji, przeczytałem, że to taka wieś na granicy serbsko-macedońskiej, gdzie powstał obóz dla uchodźców, próbujących przedostać się dalej, do Europy. Jak piszesz, rozbiliście namiot i próbujecie skontaktować się z kimś, kto tym miejscem zarządza i z organizacjami humanitarnymi szukającymi wolontariuszy.
To już drugi raz w ciągu ostatnich tygodni, gdy jesteś w takim miejscu. Wróciłaś z Lesbos, pobyłaś tu z nami trochę i pojechałaś znowu. Nie jesteś sama, jest tam was trochę z całego świata, młodych ludzi, którzy uważają, że tak właśnie trzeba i to właśnie jest ich miejsce na ziemi.
Napisałaś, żebym więcej tutaj pisał, a ja akurat przechodzę przez okres zniechęcenia do pisania czegokolwiek, towarzyszy mi nieznośne poczucie braku sensu prowadzenia działalności dziennikarsko publicystycznej. Braku sensu wobec powszechnego triumfu chamstwa, ignorancji, złej woli, wobec skarlenia opinii publicznej w Polsce, wobec tego jak wyłażą z nas najgorsze cechy. Wobec bezsilności.
To źle. Trzeba robić swoje, tak jak robisz to Ty, i ludzie wokół Ciebie. Dawać świadectwo nie oglądając się na to ilu słucha i i ilu posłucha.
 
Kiedy odwoziliśmy Cię do Budapesztu, czytałem w samochodzie wystąpienie Papieża Franciszka wygłoszone dzień wcześniej (6 maja) podczas uroczystości odebrania nagrody im. Karola Wielkiego. Najważniejszy fragment:
 
CO CI SIĘ STAŁO, EUROPO?
 
Co ci się stało, Europo humanizmu i praw człowieka, demokracji i wolności? Co się z tobą stało, Europo, ojczyzno poetów, filozofów, artystów, muzyków, ludzi pióra? Co się z tobą stało, Europo, matko ludów i narodów, matko wspaniałych mężczyzn i kobiet, którzy bronili godności swych braci i sióstr, a nawet oddawali za nią życie?

Umysłem i sercem, z nadzieją i bez próżnej nostalgii - jak syn, który odkrywa w Matce Europie źródła własnego życia i wiary - marzę o nowym europejskim humanizmie, który polega na ciągłej pracy na rzecz człowieczeństwa oraz wzywa do pamięci, odwagi i rozsądnej, ludzkiej wizji utopii. Marzę o Europie wciąż młodej, wciąż zdolnej być matką, która żyje, bo szanuje życie i daje nadzieję na życie.

Marzę o Europie, która troszczy się o dzieci, oferuje braterską pomoc biednym i przybyszom szukającym azylu, gdyż stracili wszystko i potrzebują schronienia. Marzę o Europie, która troszczy się o chorych i starych, by nie zostali odprawieni jako bezużyteczni. Marzę o Europie, w której bycie imigrantem nie jest przestępstwem, ale wezwaniem do większego zaangażowania na rzecz godności każdej istoty ludzkiej.

Marzę o Europie, w której młodzi ludzie oddychają czystym powietrzem uczciwości, kochają piękno kultury i proste życie nieskażone przez nienasycony konsumpcjonizm; w której małżeństwo i posiadanie dzieci jest odpowiedzialnością i wielką radością, a nie problemem z powodu braku stabilnej pracy. Marzę o Europie rodzin, z prawdziwie skuteczną polityką, dla której ważniejsze są twarze, a nie numery, i wskaźniki liczby urodzeń, a nie konsumpcji. Marzę o Europie, która wspiera i chroni prawa wszystkich, nie zapominając o zobowiązaniach.

Marzę o Europie, o której nikt nie powie, że przywiązanie do praw człowieka było jej ostatnią utopią.

Po powrocie przeczytałem gazety z tego weekendu. Gazeta Wyborcza ( z której skopiowałem ten fragment) była jedyną która przedrukowała te słowa - w edytorialu na pierwszej stronie i w całości w środku. Wystąpienia Franciszka nie odczytano w kościołach, nie było go w telewizjach czy radiach, nie było na portalach rzekomo informacyjnych. W katolicko-chrześcijańskim kraju większość  mediów i Kościół nie dostrzegło i nie skomentowało najważniejszego od lat głosu przywódcy Kościoła.  

To już nawet nie jest smutne. To po prostu żałosne. Gdyby Franciszek żył w Polsce, to następnego dnia po swoim wystąpieniu mógłby-tak jak ja- dojść do wniosku, że to nie ma sensu. Na szczęście ani tu nie mieszka ani nie ma w nim pewnie takiego myślenia. Powiedział co ważne, zrobił co trzeba, trafiło tam gdzie trafiło. Robi swoje :)

Pocieszam się ostatnio, że nie tylko u nas debatę publiczną dominuje tępa prawicowa reakcja, której odbiorcami są kibole, rasiści, ciemnogród i cala ta popieprzona banda. Francja ma swoją Len Pen, w Austrii następcy Haidera, Węgry w parlamencie liczą Żydów, w Niemczech płoną ośrodki dla uchodzćów. Wszędzie chcą stawiać mury. No i Trump w USA.

Właściwie to w Polsce nie jest tak źle. Nikt nikogo nie podpala. Czasem pobiją jakiegoś Pakistańczyka, transparent rozwieszą a potem pójdą na kebab. Niestety to tylko pozory. Współczesna odmiana faszyzmu dojrzewa i już to widać. Jak w jednej z ostatnich scen "Jaja węża" Bergmana. "Skorupa jeszcze nie pękła ale już widać przez nią dojrzewającego gada". 

Idą ciężkie czasy. Drożeje odwaga i mądrość. Tym bardziej nie należy się zniechęcać. Tym bardziej trzeba robić to co słuszne. To ma sens.

 

 

 

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • poltiser

    Sytuacja jak przed Grunwaldem,
    rządząca elita w Polsce nie popiera wystąpień Papieża.
    Co się zmieniło?

  • babciabezmohera

    Dziękuję za mądrość, za wrażliwość...

  • uricki

    A ja maże o Europie takiej jak kiedyś była Hiszpania za czasów Franko, każdy ma jakieś marzenia panie Czuchnowski.

  • fidelrulez

    Słowa Papieża przedrukował też środowy Tygodnik Powszechny. I chwała mu za to.

  • kontaoszczednoscioweblog

    Niestety media nami manipulują, publikując tylko wybrane materiały. Szkoda, że tak się dzieje

© Wojciech Czuchnowski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci